Strona główna Działy Hyde Park SAMOTNOŚĆ NA OBCEJ ZIEMI

Wyświetlanych postów: 6 (wszystkich: 46)
  • Autor
    Wpisy
  • #44198
    Mabrothax
    Participant

    Nie znam konika więc podłączę się pod ostatni Post…

    Samotność… Paskudna sprawa. Chyba tak naprawdę nie doświadczyłem tego stanu. No może czasami nie wystarczają mi znajomi jakich tutaj mam i muszę zobaczyć się z przyjacielskimi mordkami w Polsce. Toteż jest powodem, iż średnio co cztery miesiące wyjeżdżam na wakacje do ojczyzny. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało prócz zkacowanych poranków ale popadam w pewnego rodzaju depresję, otępienie, przygnębienie. I taki stan pojawia się cyklicznie co parę miesięcy, a dokładnie chwilę przed tym jak postanawiam wyjechać z Anglii.
    Nie jest mi wcale źle w Leeds. Jestem otoczony przez wspaniałych ludzi. Wszyscy są życzliwi (no może nie wszyscy;)), kiedy jest się w potrzebie, pomogą, itd… ale czegoś mi jednak brakuje… I to są właśnie przyjaciele. Co prawda nie wiem czy nasze relacje można nazwać TYM słowem, czy nie będzie to zbyt pochopny wniosek, no ale zakładając moją subiektywną ocenę jest to chyba najwyższy stopień jaki mnie łączy z innym człowiekim. Jestem cholernie stadnym stworzeniem i nie moge żyć bez bliskich mi osób. Nie lubię zaszywać się w ciemne nory samotnie, nie lubię spacerować samemu, zabijać trole w mrocznym lesie (ups… zapędziłem się); leniuchowanie wieczorem w domu,.. nie w pojedynkę, nawet gapić się w sufit wole we dwójkę 🙂 Uwielbiam mieć wtedy przyjaciela u boku który myśli tak samo.
    Jeśli chodzi o miłość…hmm… trudna sprawa. Tak naprawdę doznałem tylko w rzyciu silnego zauroczenia. Mówię tak oczywiście przez pryzmat czasu jaki minął od owego czasu. Bowiem wtedy uważałem to za niezkazitelną, prawdziwą i jedyną Miłość. Ależ ja byłem głupi 😉 Za to wyniosłem z tego ogromne doświadczenie z czego bardzo się cieszę…
    Ale o tym opowiem przy innej okazji 😉

    #44222
    Kaliko
    Participant

    Tutaj samotnosc nabiera bowiem innego wymiaru, tutaj wszystko jest nowe. Nie ma znanych od dziecka wydeptanych sciezek, ulubionych miejsc itd. wszystko jest zupelnie nowe, nie zawsze lepsze, nie zawsze gorsze poprostu nowe. Tylko my jacys nowi nie jestesmy, obciazeni tymi samymi kompleksami, u nie ktorych nawet tutaj zaczynaja byc one duzo bardziej widoczne slyszalne, wyczówalne, u innych znikaja zupelnie. Pojawia sie nowa tozsamosc czasami. Jednak tak naprawde, jestesmy obciazeni cechami, ktore wpajano nam od dziecka, i czasami okazuje sie ze mimo wszystko jestesmy sami. Posrod tylu przyjaznych nam ludzi. Czasami czuc, ze mimo wszystko nie rozumieja nas, a my ich. A czasami chce sie poprostu wrocic na stare smieci, bywalo nudno, ale bezpiecznie bo to byly wlasne smieci nie jakies nowe.

    #44226
    Mabrothax
    Participant

    Jestem obciążony (jak to zostało nazwane) cechami które wpajano we mnie w dzieciństwie i jestem z tego zadowolony, że są takie a nie inne! Chcę wrócić do polski, ale nie dlatego, iż przeraża mnie to miasto, ludzie czy kultura. Są inne tego powody.
    Podróż z polski do anglii niewiele różni się od tego, czego doświadczyłem wyjeżdżając na drugi koniec polski na studia. Nowi ludzie, nowe miejsca i ja też nowy… nowy rozdział w życiu. Nowe doświadczenia, które zmieniają człowieka. To normalne. Część przyswajasz, część odrzucasz. Kwestia wyboru.
    Jeśli powrót „na stare śmieci” ma oznaczać dla kogoś powrót do tych czystrzych brudów, to czemu nie…

    #44246
    Pabloo
    Członek

    Zeby „nie czuc samotnosci na obcej ziemi” proponuje potraktowac caly swiat jako „wlasna ziemie”[/color:e48c2e168a]

    #44248
    Kaliko
    Participant

    Dobra rada Pabloo Ja jednak mówie ze tam dom moj gdzie serce moje dzis on jest rozdarte miedzy tym co tutaj i tym co tam. Radze sobie z samotnoscia bo Ja jestem samotnikiem wiec mi tam calkiem pasuje, ale najgorsze, ze widze zmiany jakie zachodza tutaj w ludziach. Nie zawsze w dobrym kierunku te zmiany ida. Samotnosc, ktora dosiaga tutaj ludzi jest bardzo okrutna i bezlitosna.

    #44437
    Najdiff
    Członek

    A owszem czasem dopada. Sczególnie wieczorami i gdy nie pracuje. Dobrez ze to tylko 3 dni a potem do roboty i nie mam czasu myslec o samotnosci. Ja nawet na spanie nie mam czasu wtedy 🙂 Jakos jednak leci. Ja mam o tyle sczescie ze mieszkam z Kaliko (bue) 😉

Wyświetlanych postów: 6 (wszystkich: 46)
  • <a href="/login/">Zaloguj się</a> aby odpowiedzieć. Nie masz jeszcze konta? <a href="/login/?action=register">Zarejestruj się</a>.