Strona główna Działy Prawo Wypadek a policja Wypadek a policja

#91053
olnene
Członek

Przeczytalam wsyztskie wasze wpisy i nie wiem co powiedziec – tzn wiem. Wszyscy maja racje chocia wypowiedzi i opnie sa rozne. Sama juz doszlam kilka tygodni do tego wniosku – ze powinnam byla odniesc wieksze obrazenia to bym 'lepiej na tym wyszla’ a tak to koles moze sobie dalej jezdzic po drogach jakgdyby nigdy nic. Tak dla uscisnienia ogolnie on mnie potracil gdy ja jechalam zewnetrznym pasem, po najbardziej zewnetrznej stornie rownolegle do chodnika prosto, a on jechal motorem na pierwszym zewnetrznym pasie i nagle gdy ja jechalam caly czas prosto nie zmieniajac absolutnie kierunku ruchu skrecil sobie w lewo – gdzie ja nie mialam mozliwosci nawet zachamowania czy cos – tak centralnie sie wpieprzyl….). Od wielu lat sobie zdaje sprawe ze i tu i w Polsce kierowcy ogolnie ignoruja rowerzystow – ja mam na to na uwadze caly czas ze tzreba sie pilnowac, byc dobrze wyposazonym i miec oczy dookola glowy – ale ludzie kto normalny skreca bez rozejrzenia sie dookola – jedyne co mi przyslzo do glowy to ze albo mnie nie widzila albo mu wyszlo ze zdazy przede mna – to chyba logiczne ze jadac na skrajnym pasie mozna skrecic tylko gdy sie kontynuuje pas i nie rpzecina nikomu drogi – w innym przypadku obowiazuje pierwszenstwo uzytkownika drogi ktory jedzie prosto – ja po prostu nie mialam sznasy ucieczki nawet zeby sie wywalic na chodnik a uniknac spotkania znim – po prostu to nie byl przypadek – to juz jest brak myslenia – -to tak gwoli wyjasnienia.

Co mi przychodzi do glowy w tej chwili to jedynie wyjasnic jescze raz policji ze ja mam obrazenia wciaz i to wsyztsko troche potrwa – co czesciowo przeszkadza mi w normalnej kontynuacji mojej pracy – i zapytac ich grzecznie ale stanowczo czy oni cos z tmy zrobia a jesli nie to jak sie moge odwolac – nie wiem mysle ze z raz sie tam pofatyguje i sprobuje porozmawiac bo rozmowa przez telefon to jak walka z wiatrakami bo pan mi tlumaczy ze sa gorsze wypadki i probowal mi delikantie chyba dac do zrozumienia ze mialam cholerne szczesciew w nieszcesciu – ja o tym dobrze wiem – bo to bylo centrum miasta i pewnie poza centrum biorac pod uwage jego i moja predkosc pewnie bym byla uszkodzzona trwale o ilw wogole bym zyla.

Wszystko formalnie mam pozalatwiane i solicitor mnie poinformowal ze na koniec leczenia zainicjuje spotkanie z lekarzem – na logike bedzie to pewnie by okreslic uszczerbek na zdrowie.

Co mnie zastanawia – w jaki sposob ja moge probowac wplynac na uzyskanie jak najwyzszego odszkodowania aby jak glupio, nieglupio to brzmi przynajmniej materialnie probowac sobie to cale niesczesne zajscie zrekompensowac?

Wszystkim za rady i wpisy bardzo dziekuje.

Pozdrawiam