Strona główna Działy Hyde Park Rzuciła posadę w Londynie, w Polsce ją zwolnili Rzuciła posadę w Londynie, w Polsce ją zwolnili

#70695
fatamorgana
Participant

Sklonny jestem wierzyć tej babce niż temu managerowi, bo widziałem na własne oczy kto często w firmach handlowych zostaje managerem. Cynicy bez wyobraźni i kultury, nastawieni wyłącznie na szybki zysk, idący do wyników po trupach (podwładnych).
Wyświechtany model osiągania dobrych wyników przez jak najczęstsze zatrudnianie świeżej krwi na okres próbny a potem zwalnianie i branie kolejnych co się przecież na początku będą chcieli wykazać, wcale nie odszedł w zapomnienie…

Ale… mam sporo znajomych, którzy do Anglii przyjeżdżali już zanim jeszcze była mowa o otwarciu tutejszego tynku. Pracowali tutaj (Londyn, Kornwalia) a potem jakiś czas wrócili do Polski.
Wrażenia mieli dokładnie te same.
Kolega zatrudnił się na stacji Statoil. Jak było?
W skrócie: młody szef, myslący że jak jest szefem, to wszyscy będą mysleć, robić i nawet pierdzieć tak jak on. Na zastepcę dał szczawia, który mu wchodził w d… przy każdej okazji (potem wyszło na jaw, że się znali), zaś jak szukał pracownicy to zatrudnił spośród kandydatek akurat tą najmniej właściwą, za to z atutem w postaci łatwej d…, więc tym razem to on mógł sobie wchodzić.
W tym chorym towarzystwie kolega wytrzymał prawie rok.
Miał dośc myslenia i robienia za kogoś.
Na koniec nie było ani "dziękuję" nawet- a starał się najlepiej jak mógł.
(Być może nie podobało się szefowi jak kolega go z tą lalką przyuważył na zapleczu dwa razy w czasie in flagranti…w czasie nocki)…

Ciekaw jestem czy się domyslacie co było dalej?
Oczywiście- od roku znów jest w Londynie. Zaczynał wszystko od nowa właściwie, ale szybko się udało. Jakie wrażenia wyniósł z Polski?
"Dziękuję"…. 😆 😆 😆 😕 🙁 😈 👿

Oczywiście nie zawsze tak jest, ale za duzo dalej takiego polskiego piekiełka i bagienka istnieje. Ludzie nauczeni tutejszych relacji międzyludzkich raczej mogą niemile się zdziwić w kraju…

I jeszcze jedno: tego nikt nie wspomniał, ale nie zapominajcie, że Polacy zawsze drugiemu zawiścili, zwłaszcza jak był za granicą i coś ma.
Kto wie czy często u podłoża takich zachowań jak opisane nie leży często niechęć do "dorobionego emigranta"…
Do dzisiaj na dźwięk słów "a on/ona był/a za granicą kilka lat…" pojawia się najczęściej w Polsce nie myśl: "to fajnie", ale raczej : "aaa…to pewnie zarobił/a i ma"…
Ludzie w Polsce- niekoniecznie na prowincji- dalej krzywo patrzą na czyjś sukces. A Anglia im się teraz kojarzy z pieniędzmi, a nie tylko z doświadczeniem jakiego tam nabieramy i które przecież można w kraju wykorzystać. Do tego trzeba jednak innego- bardziej normalnego podejścia.
Taka prawda.

I jeszcze taki obrazek:
Ostatnio w moim mieście powstał nowy supermarket.
Obsada stanowisk kierowniczych i zarządzania dokonała się tak błyskawicznie, że nawet nie zdązyli dobrze rekrutacji przeprowadzić.
Manager zajmujący się sprzedażą, został mianowany ponieważ w poprzednim markecie zajmował stanowisko kierownika od zaopatrzenia i zakupów. Zatem miał "niezbędne doświadczenie" i "sprawdził się w zespole".
Tylko że nikt nie sprawdził dokładniej tego, że w poprzednim miejscu – akurat za jego kadencji wystepowały największe straty w towarze…
(podkradali towar w czasie nocnych-porannych dostaw wraz z ochrona).
Fajny i sprawdzony kandydat, nieprawdaż? 😆 😆 😆 😆