Strona główna Działy Hyde Park Walentynki w klubie NU Walentynki w klubie NU

#61547
Mediator
Członek

Widze Hammer18, ze mamy jednakowe podejscie do sprawy ochrony na imprezach. Kiedys mialem na glowie duza dyskoteke. Wprowadzilem system kwadratow – kazdy mial swoj ale widzial tez "rejon" kolegi. Kazdy byl asekurowany co najmniej przez dwoch innych. Kiedy cos zaczynalo sie dziac, reagowalo jednoczesnie trzech ludzi, ktorzy wyrastali jak spod ziemi. Dzieki efektowi calkowitego zaskoczenia obywalo sie bez smiesznych bojek z ochroniarzami. Zabronilem szpanowania i patrzenia na gosci spod byka. Dobry ochroniaz moze miec miesnie ale pracuje glowa wbrew temu, co wielu sadzi. A co do wejscia, to takze sie z Toba zgadzam. Jak juz wejdzie jakis gnojek, co ma w kieszeni noz ninja albo scyzoryk taty, kiwa sie i pachnie trawa inna od tej, ktora lubia krowy, to jak podpalic lont. Grupa takich gnojkow to juz jest powazne niebezpieczenstwo. Jesli ochrona ich w puscila na zasadzie niby-kolezenstwa, to dla mnie jest to raczej dowod tego, ze ochroniarze sie po prostu przestraszyli. Z Toba Hammer18 moglbym na pewno pracowac " w tych sprawach", bo z Twojego krotkiego postu widze, ze podchodzisz do kwestii bezpieczenstwa ludzi od wlasciwej strony i pod wlasciwym katem. Niestety, bardzo czesto jest inaczej i wtedy ochrona jest fikcyjna, niekompetentna i chlopcy z grubymi szyjami mdleja dopiero jak zobacza kaluze krwi posrodku sali, ktora "ochraniali". A w niej czlowieka.

Pozdrawiam