Życie w wieży Babel

Wielokulturowość to wspaniała idea. Wyobraźmy sobie ludzi różnych ras, wyznań, kultur i języków żyjących w doskonałej harmonii. Wszyscy przecież jesteśmy częścią brytyjskiego tygla i wiemy, na czym to polega. I wszyscy zauważamy, że do harmonii w nim daleko. Doskonała idea zmienia się na naszych oczach we własną karykaturę. Agnieszka poznała dwa lata temu Moussę. To

Wielokulturowość to wspaniała idea.

Wyobraźmy sobie ludzi różnych ras, wyznań, kultur i języków żyjących w doskonałej harmonii. Wszyscy przecież jesteśmy częścią brytyjskiego tygla i wiemy, na czym to polega. I wszyscy zauważamy, że do harmonii w nim daleko. Doskonała idea zmienia się na naszych oczach we własną karykaturę.

Agnieszka poznała dwa lata temu Moussę. To czarnoskóry muzułmanin, którego rodzice urodzili się w Kenii. Moussa uwielbia karaibską kuchnię, kibicuje Chelsea Londyn i ma raczej tradycyjne wyobrażenie o roli kobiety. Odwiedza ją w wynajętym domu. Jego właścicielem jest małżeństwo irakijskich chrześcijan, którzy musieli uciekać przed prześladowaniami aparatczyków Saddama Husseina i na tej podstawie dostali w Wielkiej Brytanii azyl. Niemal od samego początku na Wyspach zmienili imiona na „bardziej angielskie” – Linda i Geoffrey, ale nadal, po 20 latach pobytu i zapuszczania korzeni w nowym kraju, w swoim domu stojącym przy tej samej ulicy, gdzie znajduje się dom, który wynajmują Agnieszce, mąż pali w ogródku aromatyczny tytoń w argili, a żona gotuje bamię, warzywo doskonale pasujące do baranich sznycli.

Na górze domu Agnieszki, w jedynce mieszka samotnie Litwin Darius. Dwa razy w tygodniu wpada do niego Helena, Słowaczka, z którą Polka pracuje w hotelu. To ona poznała ich ze sobą i udało jej się – jak mówi – zeswatać parę.
Czyż to nie wspaniała różnorodność?…

…I jej ciemna strona

Agnieszka boi się owego „tradycyjnego” podejścia Moussy do kobiet. Ona, katoliczka z góralskiej rodziny jest stałą bywalczynią forum dla polskich muzułmanek, a raczej żon muzułmanów. „Czy będę musiała nosić chustę na twarzy?” – pyta samą siebie, bo rozmowa z Moussą na ten temat zazwyczaj kończy się kłótnią. Ostatnio jej córka, ośmioletnia Ola, którą Agnieszka sprowadziła z Polski do Anglii przed rokiem, powiedziała przy śniadaniu, że nie ruszy parówek. – Bo ci co je jedzą, idą do piekła – odpowiedziała na pytanie dlaczego.  – Parówki są ze świnek i Zeinab mówi, że ci co je jedzą, sami są jak świnki. Zeinab to koleżanka Oli ze szkolnej ławki, wychowana w pakistańskiej rodzinie muzułmanów.

Linda i Geoffrey nie mają najlepszego zdania o Moussie. Chyba to co ich spotkało w Iraku, wyzwoliło jakąś antyislamską traumę. Do Agnieszki mówią wprost, żeby dała sobie z nim spokój. – On cię nie będzie traktował jak partnerki – perroruje Linda. – I może zaraz się okaże, że będziesz musiała się nim podzielić z innymi – uderza kolejnym stereotypem Goeffrey. Agnieszka nie znosi i bamii, i baraniny… Ale jak tu nie zjeść, gdy gospodarze zapraszają i podsuwają talerz pod nos?

Razem ze Słowaczką Heleną Polka podlega w pracy pod supervisorkę z Indii. Choć jej angielski jest coraz lepszy, bo chodzi na bezpłatne lekcje ESOL, rzadko rozumie, co przełożona chce przekazać. – Koumi mówi szybko i bardzo niewyraźnie, jak dla mnie – żali się Agnieszka. – To zresztą nie tylko mój problem, ale też innych Polaków i Słowaków w hotelu. Mam ciągły stres z tego powodu.

Hinduska też się irytuje. I wrzeszczy. „Jeszcze się tego angielskiego nie nauczyłyście!? Wracajcie do tej swojej Polski!” – Agnieszka nie raz chciała iść do menedżera, ale zawsze coś ją powstrzymuje…

                                                                                                                         * * *

Wielokulturowość to wspaniała utopia. Dla chrześcijan „wieża Babel” jest jednak symbolem pychy ludzi, którzy postanowili wbrew Bogu utrzymać jedność i pozostać jednym ludem. Skończyło się na tym, że Pan pomieszał budowniczym wieży języki i rozproszył ich po całej ziemi. Wielka Brytania ciągle jest w trakcie budowy swojej „wieży”. Już jednak pojawiają się na niej rysy, które trudno spiąć jakąś klamrą. Tak pożądana wspólnota różnych kultur, języków i religii zaczyna obracać się przeciw jej twórcom. Jaki projekt przygotował Bóg dla Wysp Brytyjskich w zamian? Chyba lepiej, że jeszcze tego nie wiemy…

Podobne artykuły

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked with *