Brytyjskie pokolenie YouTube

Wpływ internetowych filmów nieustannie rośnie Nastolatki na Wyspach znaczną część swego życia spędzają w sieci. Szkoły powinny uwzględnić to w swoich programach nauczania, a politycy – w trakcie kampanii wyborczej, jeśli chcą dotrzeć do najmłodszego elektoratu. Kiedy Alex Day zaczynał prowadzić swój wideodziennik na YouTube, nie wiedział, co z tego wyniknie. Nastolatek z Hornchurch w

Wpływ internetowych filmów nieustannie rośnie

Nastolatki na Wyspach znaczną część swego życia spędzają w sieci. Szkoły powinny uwzględnić to w swoich programach nauczania, a politycy – w trakcie kampanii wyborczej, jeśli chcą dotrzeć do najmłodszego elektoratu.

Kiedy Alex Day zaczynał prowadzić swój wideodziennik na YouTube, nie wiedział, co z tego wyniknie. Nastolatek z Hornchurch w Essex przyznaje, że zależało mu tylko na szczerej opinii na temat jego śmiesznych historyjek i piosenek. – Stworzyłem kanał wideo dla zabawy, dla mojej rodziny i przyjaciół; to miał być taki mały serial komediowy – mówi. Osiemnaście miesięcy później 19-letni Day, znany pod nickiem Nerimon, ma powody do dumy: na jego kanał zapisało się 30 tysięcy internautów i jest jednym z najpopularniejszych brytyjskich YouTubowiczów.

Uzbrojone w tanie kamery wideo i moc internetu nowe pokolenie włącza się w życie publiczne dzięki swoim filmikom online. Młodych ludzi zawodzą jednak dorośli, którzy nie zwracają należytej uwagi na to nowe medium. Można o tym przeczytać w materiale opublikowanym właśnie przez ośrodek analityczny Demos. Raport „Republika Wideo” przedstawia narodziny pokolenia YouTube i zastanawia się, jak można spożytkować jego entuzjazm i umiejętności.

– Obecnie prowadzenie bloga jest dla nastolatków czymś równie normalnym jak niegdyś pisanie dziennika; jesteśmy świadkami ogromnych zmian – mówi Celia Hannon, badaczka w Demos i główna autorka raportu. – Młodzież wypracowuje swoje relacje ze światem zewnętrznym i kształtuje swą tożsamość.

Raport zaleca, by ułatwić dorosłym orientację w zmieniającym się środowisku internetowym. Apeluje też, zwłaszcza do szkół, by pomagały nastolatkom zrozumieć długofalowe konsekwencje prowadzenia na poły publicznego życia. „Szkoły, uczelnie i firmy powinny przygotowywać młodych ludzi na nadejście ery, w której CV będzie już formą przestarzałą i nauczyć ich zarządzania swoją internetową wizytówką – czytamy w raporcie. – Nastolatki są królikami doświadczalnymi (…), potrzebujemy edukacyjnej odpowiedzi, która wychodzi poza samą kwestię bezpieczeństwa, zajmując się szerszymi zagadnieniami prywatności i własności intelektualnej”.

Analiza sugeruje także, że tworzenie wideoblogów i dzienników online powinno być częścią programu nauczania. Szkoły powinny traktować takie zajęcia równie poważnie jak wyjścia do muzeów czy dodatkowe lekcje artystyczne.

Statystyki pokazują, że wpływ internetowych filmów nieustannie rośnie. Co minutę na YouTube zamieszczanych jest dziesięć godzin nowych filmów, nie tylko o szympansach trenujących karate czy o psach na deskorolkach. Dane z początku tego roku sugerują, że Brytyjczycy oglądają co miesiąc ponad 3,6 miliarda filmików w internecie – to wzrost o 56 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym. Należący do sieciowego giganta Google YouTube zdominował ten rynek i ma 20 milionów widzów w Wielkiej Brytanii; na drugim miejscu, daleko za nim, plasuje się BBC z mniej niż 6,5 milionami widzów online.

Najwięksi nadawcy dostrzegają zmianę w gustach konsumentów: amerykański kablowy kanał HBO niedawno wprowadził na antenę nowy program „Hooking Up” z udziałem popularnych gwiazd YouTube. Choć wielu internautów wyśmiewa podobne inicjatywy, na ich podstawie można powiedzieć, że świat dorosłych próbuje wyciągnąć rękę do przyjaznej multimediom młodzieży.

Raport zauważa także, że politycy mogą używać filmów w internecie stosując je jako sposób dotarcia do młodzieży, która czasem bywa określana mianem apatycznej i niedostępnej. Ale Hannon twierdzi, że strategia taka może odnieść sukces tylko wtedy, jeśli dorośli będą korzystać z internetu zgodnie z zasadami ustalonymi przez młodych ludzi. (…).

Hannon podaje przykład kandydata na prezydenta USA Baracka Obamy, który potrafił wzbudzić wielkie zainteresowanie wśród młodych wyborców, ponieważ zamiast zwyczajnie wygłaszać swoje polityczne hasła, zachęcił ich do realizowania swoich kreatywnych aspiracji w sieci. – Obama to pierwszy „polityk ery YouTube”, bo rozumie, że internetu nie da się w pełni kontrolować. Ludzie z jego sztabu wyborczego wiedzą, że należy postawić na entuzjazm – uważa badaczka.

Alex Day nie zamierza szybko rezygnować ze swej pasji. – Obecnie ogląda mnie 30 100 osób. Byłoby więc bardzo nie w porządku, gdybym nagle zaprzestał mojej działalności i powiedział: „pooglądajcie sobie kogoś innego. Mam liczną publiczność, więc zawsze będę czuł się zobowiązany, by w takiej lub innej formie zamieszczać rzeczy, które przypadną jej do gustu”.

Podobne artykuły

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked with *