Czy emigracja się opłaca?

Sprawdź, komu i dlaczego opłaca się emigrować. Choć pierwsza praca w Wielkiej Brytanii, często za minimalną stawkę, oznacza rezygnację z przyjemności i ograniczenie się do zakupu najpotrzebniejszych rzeczy, optymizmem napawać może fakt, że pracownik mieszkający na Wyspach ma szansę na szybką podwyżkę, nadgodziny lub pracę za wyższe stawki w weekendy, święta lub tzw. bank holidays,

Sprawdź, komu i dlaczego opłaca się emigrować.

Choć pierwsza praca w Wielkiej Brytanii, często za minimalną stawkę, oznacza rezygnację z przyjemności i ograniczenie się do zakupu najpotrzebniejszych rzeczy, optymizmem napawać może fakt, że pracownik mieszkający na Wyspach ma szansę na szybką podwyżkę, nadgodziny lub pracę za wyższe stawki w weekendy, święta lub tzw. bank holidays, czyli dni wolne od pracy.

 Funt ciągle w dół…

Na kilka lat przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej funt wart był nieco ponad 7 zł. Zarobki w Polsce były wtedy mizerne i nawet rok pracy na Wyspach za minimalną stawkę wystarczał, by dorobić się np. własnej kawalerki lub dobrego samochodu. Dziś kurs funta utrzymuje się na poziomie 4,8–5 zł i trudno o powtórzenie tych „wyczynów”. Mimo wszystko każdy, kto choć kilka tygodni popracuje na Wyspach, zauważy, że wiele rzeczy jest znacznie tańszych niż w Polsce. Lepsza jest też dostępność towarów. Najlepiej widać to na przykładzie perfum. W Polsce flakonik najnowszego zapachu Diora czy Chanel to wydatek ok. 350 zł. W kraju, gdzie najniższa pensja wynosi 936 zł brutto (ok. 650 zł na rękę), trudno sobie na nie pozwolić. W Anglii to żaden problem – nawet jeśli ktoś pracuje za stawkę minimalną, czyli 5,52 funta (26,5 zł) za godzinę, wydatek 30–40 funtów (144–220 zł) na perfumy nie uszczupla budżetu domowego. Podobnie jest z artykułami gospodarstwa domowego – choć czasem po przeliczeniu okazuje się, że kosztują tyle samo, co w Polsce, są znacznie bardziej dostępne. Polak wydaje na nową lodówkę czy kuchenkę trzy pensje minimalne, a Brytyjczyk taki sam model kupi za jedną trzecią swojego wynagrodzenia. Jaki z tego wniosek? Na emigracji wciąż można skorzystać.

Pierwsze wrażenie

Na pierwszy rzut oka Wielka Brytania wydaje się droga. Jednorazowy przejazd autobusem w Londynie kosztuje 2 funty (10 zł), najtańsza kawa w coffee shopie 2,49 funta (12,5 zł), a mała butelka coli 1,09 funta (5 zł). Podobne wrażenie można odnieść, patrząc na ceny ubrań: skórzane buty to wydatek od ok. 80 do 120 funtów (380–560 zł), a zwykłe dżinsy – co najmniej 50 (240 zł).

Zupełnie odmienne zdanie można mieć jednak po wizycie w sklepie RTV czy AGD. Laptopy, aparaty cyfrowe, kamery, odtwarzacze DVD czy telewizory można tu kupić znacznie taniej niż w Polsce. Ceny nowego sprzętu, jaki oferuje kilka np. londyńskich giełd, mogą być nawet o połowę niższe niż w Polsce. Co ciekawe, w wielu sklepach ceny można negocjować. W Polsce takiej możliwości nie ma. Podobnie jest z markowymi kosmetykami – w Polsce kosztują one krocie, tu na flakonik markowych perfum trzeba pracować zaledwie ok. 4 godzin (przy stawce minimalnej – 5,52 funta na godzinę).

Emigracja opłaca się także w sezonie wyprzedaży. Choć do Polski także zawitała już moda na spore obniżki dwa razy do roku, to polscy sprzedawcy wciąż nie decydują się na upusty większe niż 50 proc. Na Wyspach zaś normą są obniżki sięgające 75, a nawet 80 proc. Przeceny obejmują niemal wszystko: biżuterię, odzież, wycieczki, a nawet kredyty bankowe, które można wziąć na obniżony procent.

Markowe rzeczy dla każdego

W Anglii znacznie tańsze niż w Polsce są także markowe ubrania. Zakupy w butikach firm takich, jak Dior, Chanel, Gucci czy Prada, to w naszym kraju ciągle przywilej nielicznych. W Wielkiej Brytanii jest inaczej – każdy może mieć przynajmniej kilka markowych rzeczy. Męska koszula od Prady za 120 funtów (570 zł) czy damskie pantofle za 130 funtów (620 zł) to wydatek, na który pracująca na Wyspach osoba może sobie pozwolić przynajmniej dwa, trzy razy do roku.

To samo dotyczy modnych gadżetów – takich jak Play Station, iPhone czy iPod. Nowości tego typu pojawiają się w Wielkiej Brytanii już na kilka miesięcy przed ich premierą w Polsce i kosztują średnio od 30 do 50 proc. mniej. Podobnie jest z telefonami komórkowymi – np. Sony Ericsson CyberShoot K 800i kosztuje ok. 150 funtów (750 zł), a w Polsce w sklepach internetowych jego cena zaczyna się od 1099 zł. Za Nokię N90 w Wielkiej Brytanii trzeba zapłacić 230 funtów (1,1 tys. zł), a w Polsce aż 2555 zł.

Specjalista zawsze w cenie!

Jednak zysk z emigracji nie oznacza tylko tańszych zakupów, ale także to, o ile więcej można zarobić. Okazuje się, że pod tym względem emigracja opłaca się przede wszystkim lekarzom, nauczycielom, informatykom, bankowcom czy inżynierom, którzy w Polsce nie są jeszcze należycie wynagradzani. Ci, jeśli tylko znają dobrze język angielski, już w pierwszych tygodniach pobytu na Wyspach mają szansę na zarobki nie tylko znacznie powyżej płacy minimalnej, ale nawet średniej krajowej. Informatycy i bankowcy rocznie mogą zarobić od 70 do 100 tys. funtów (335–480 tys. zł), początkujący nauczyciel otrzyma 24 tys. funtów (115 tys. zł) rocznie, a jego doświadczony kolega na starcie dostanie 40 tys. (190 tys. zł).

W cenie są także budowlańcy, elektrycy, hydraulicy i spawacze. Jeśli uda im się znaleźć pracę w angielskiej firmie, mogą zarabiać nawet do 30 funtów (145 zł) na godzinę.

Chcesz skomentować? Kliknij:

http://www.leeds-manchester.pl/forum/viewtopic.php?t=5510

Podobne artykuły

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked with *